• 04-JUL-2014

adidas 2014 FIFA WORLD CUP BRAZIL™ - Lukas Podolski, napastnik reprezentacji Niemiec

Lukasz Podolski

Start Mistrzostw Świata zbiegł się z dziesięcioleciem Twojej gry w reprezentacji Niemiec. Jak możesz podsumować minioną dekadę?

Na pewno minęła bardzo szybko. To szczególny czas dla mnie, ale niestety brakuje mi największego osiągnięcia – zdobycia Mistrzostwa Świata dla Niemiec. Miałem zaledwie 19 lat, kiedy w lipcu 2004 r. dowiedziałem się o powołaniu do kadry. W dodatku grałem w drugiej lidze, w Koeln. Ale Rudi Voller uwierzył we mnie i zawsze mu będę wdzięczny. To od niego rozpoczęła się ta wspaniała przygoda, która potrwa – mam nadzieję – jeszcze długo.

Twoja 47 zdobyta bramka dla reprezentacji stawia Cię na trzecim miejscu na liście najlepszych strzelców, razem z Rudi Vollerem oraz Jurgenem Klinsmannem.

Ciężko mi w to uwierzyć. To dwaj wspaniali i bardzo szanowani przeze mnie napastnicy. Mam jednak nadzieję, że będę zdobywał kolejne bramki. Mam w końcu tylko 29 lat.

Gerd Muller i Miroslav Klose, będący na samym szczycie listy, mają odpowiednio 68 i 70 goli.

To stawia przede mną cel, do którego warto dążyć. Aby przekroczyć Gerda i Miroslava muszę zdobyć jeszcze ponad 20 bramek, co wydaje się niemożliwe. W dodatku Miro gra nadal, więc odległość między nami może się jeszcze powiększyć.

Jesteś także na trzecim miejscu pod względem rozegranych spotkań. Wystąpiłeś w 116 meczach. Jaka jest Twoja recepta na taką długowieczność?

Przede wszystkim trzeba trzymać formę – to najważniejsza zasada. Zawsze byłem też graczem drużynowym i dobrze współpracuję z kolegami. Nie można zapominać, że cały czas strzelam bramki, czyli po prostu dobrze wywiązuję się z obowiązków.

Na swoim koncie masz także najszybciej strzeloną bramkę w historii Niemiec w meczu towarzyskim z Ekwadorem. Jak wspominasz tę szaloną sytuację?

Sędzia gwizdnął i po inaugurującym kopnięciu pobiegłem do przodu. Udało mi się odebrać piłkę ich obrońcy i z miejsca strzeliłem bramkę. Szkoda, że futbol nie jest taki prosty na co dzień. To szalona sytuacja, ale zdarza się tylko raz w karierze. Z drugiej strony, sądzę, że dzięki niej moje nazwisko będzie odpowiedzią w telewizyjnych teleturniejach.

Wydaje się, że uwielbiasz futbol i cieszysz się grą.

Bo tak jest. Nie znam lepszego uczucia pod słońcem. Dojazd na stadion, zakładanie koszulki i butów – to mnie nakręca. Chciałbym móc grać jak najdłużej, bo nie można tego zastąpić niczym innym.

Twój pierwszy wielki turniej to Euro 2004. Jak wiele się nauczyłeś?

Zagrałem w tylko jednym spotkaniu i Czechami. To jednak wystarczyło abym wiedział, że chcę więcej.

I dostałeś taką szansę – na Mundialu w Niemczech 2006. Jako kadra mieliście wówczas wzloty i upadki…

To było niepowtarzalne lato. Strzeliłem wówczas pierwszą bramkę na Mistrzostwach Świata. Zdarzyło się to w meczu z Ekwadorem i ten moment na zawsze będzie w moim sercu. Potem jeszcze dwa razy pokonałem bramkarza reprezentacji Szwecji podczas 1/8 finału. Razem z Miroslavem graliśmy jako napastnicy to jemu udało się zdobyć Złotego Buta. Pamiętam jeszcze rzuty karne w meczu z Argentyną. Kibice na Olympiastadion dopingowali bardzo mocno, ale czułem dużą presję. Bramka wydawała się oddalona o kilometry. Uderzyłem mocno, nisko i piłka znalazła się w siatce.

Potem odpadliście z Włochami – późniejszymi mistrzami.

To bardzo bolesny moment. Doprowadziliśmy do dogrywki i mimo, że dużo się w niej nie działo, dwukrotnie nas ograli. Bardzo żałuję, bo jestem pewny, że staliśmy na takim samym poziomie jak oni. W finale pokonali Francję, która również była w naszym zasięgu, zwłaszcza przy berlińskiej publiczności. Nie wykorzystaliśmy szansy, ale daliśmy z siebie wszystko. W Brazylii zamierzamy dopiąć swego.

Euro 2008 również było w zasięgu…

Na porażkę złożyło się wiele drobiazgów. Zostałem uderzony przez Davida Silve w finale z Hiszpanią, ale sędzia tego nie zauważył i nie dał mu czerwonej kartki. Rozegraliśmy dobry turniej i zabrakło nam naprawdę niewiele. Innego dnia, w innych okolicznościach moglibyśmy wygrać ten mecz. Podobnie było zarówno w półfinale Mistrzostw Świata 2010 –porażka po bardzo wyrównanym spotkaniu z Hiszpanią, która zdobyła tytuł, jak i na Euro 2012, gdzie przegraliśmy z Włochami w walce o finał.

Czy tym razem może Wam się udać?

Nawet musi. Inaczej tyle wysiłku pójdzie na marne. Jesteśmy świetnie zgrani i ten zespół powinien był wygrać przynajmniej jeden duży turniej na przestrzeni lat. Nie chcemy zostać zapamiętani jako „prawie mistrzowie”. Może mieliśmy tego pecha, że Hiszpania w tamtych latach być może miała najlepszą kadrę w historii, ale to żadna wymówka. Musimy wszystkim udowodnić, że potrafimy wygrać.

Oprócz zawodników zaprawionych w bojach, w kadrze jest także miejsca dla młodych wilków…

Toni Kroos oraz Julian Draxler mają w sobie świeżość, która motywuje resztę zespołu. Nie doświadczyli jeszcze porażek, więc dobrze wpasowują się w nasze nastawienie mentalne nastawione na zwycięstwo.

Jak Ci się podoba Premier League?

Niestety przydarzyło mi się zbyt wiele kontuzji, ale pomimo takich rozczarowań jest dobrze. Mamy świetnego trenera i czołowych zawodników. Cieszę się, że występuję obok kolegów z reprezentacji czyli Mertsackera oraz Ozila. Mam nadzieję, że w najbliższych latach będzie coraz lepiej – więcej bramek, asyst a także zdobycie tytułu. Odpowiada mi dynamiczny styl gry i ataki ze skrzydeł.

Naprawdę cieszyłeś się z bramki w meczu z Tottenham Hotspur…

Wiesz jak to jest wygrać z odwiecznym wrogiem. Fani Arsenalu tworzą niesamowity klimat. Bardzo chciałem zdobyć tę bramkę i gdy się to stało dołączyłem do kibiców. Może zrobię tak samo w Brazylii?

Co robisz poza boiskiem?

Uwielbiam przebywać z moimi dziećmi. Wsiadamy w autobus i zwiedzamy Londyn, który jest wspaniałym, wielokulturowym miejscem. Nigdy się tu nie nudzimy.

Możemy śledzić twoje wpisy na @podolski10 podczas tego lata?

Oczywiście. Gdziekolwiek jestem uwielbiam robić zdjęcia, więc zamierzam publikować posty z Brazylii. To naprawdę piękne miejsce.