• 23-JUN-2014

adidas 2014 FIFA WORLD CUP BRAZIL™ - Robin Van Persie, napastnik reprezentacji Holandii - wywiad

Robin Van Persie 4

Mijają cztery lata od czasu waszej porażki w finale Mistrzostw Świata w 2010 r. Jak patrzysz na to z perspektywy czasu?

Czas leci bardzo szybko. Nie jestem osobą koncentrującą się na przeszłości, wolę patrzeć w przyszłość. Ale oczywiście nie można zapomnieć tamtego dnia - może to była moja jedyna szansa na zdobycie trofeum Mistrzostw Świata. To ostateczna nagroda, a byliśmy tak blisko. Przegrana boli mnie i nasz cały naród. Ale jesteśmy też dumni, że dotarliśmy do finału, w którym przegraliśmy, ze świetną reprezentacją Hiszpanii. Mogliśmy wygrać tego dnia, mecz był bardzo wyrównany. Powrót do przeszłości to mieszanka dumy i frustracji jednocześnie.

Czy fakt, że ostatnio byliście tak blisko ułatwia wiarę, że tym razem się uda?

Oczywiście. Na tym polega piłka nożna, także klubowa. Czasem porażka motywuje do odbicia się od dna. Dotarcie do finału to duże doświadczenie na naszym koncie, a wielu zawodników z obecnej drużyny grało tamten turniej. Może – jeśli dotrzemy tam ponownie – wykorzystamy tę wiedzę i znajomość tej presji. Wierzymy w nasz sukces w Brazylii.

Byliście świetni w rundzie kwalifikacyjnej.  Można was określić jako drużynę grającą najbardziej widowiskowy futbol w Europie na przestrzeni ostatnich miesięcy…

To była bardzo dobra seria meczów. Nasz trener Louis Van Gaal jest wierny tradycyjnej myśli holenderskiego futbolu. Nasz środek pola dobrze współpracował z napastnikami i strzelaliśmy dużo bramek. Mamy w składzie doświadczonych graczy pokroju Arjena Robbena, ale także młode wilki takie jak Stefan de Vrij, którzy dopiero przebijają się do pierwszej drużyny.

Jesteś rekordzistą wszech czasów jeśli chodzi o bramki strzelone dla reprezentacji Holandii. Jak to jest być jednym z najbardziej znanych nazwisk w europejskim futbolu?

Zdobycie bramki numer 41 i przekroczenie rekordu Patricka Kluiverta było niesamowite. Patrick był dla mnie bardzo miły po tym fakcie – dziękuję Ci za to! Kiedy patrzę na nazwiska na liście: Dennis Bergkamp, Marco Van Basten, Ruud Van Nistelrooy, Johan Cruyff, Faas Wilkes, to widzę piłkarzy, których podziwiałem za młodu. To zaszczyt znaleźć się w tym zacnym gronie.

W Grupie B zmierzycie się z Hiszpanią, jako rewanż za finał w roku 2010. Jak ważny dla was jest ten mecz?

Jest ogromnie istotny pod wieloma względami. Jeśli pokonamy ich w meczu grupowym to wygrana doda nam animuszu. Może to być także przewaga na przyszłość, bo Hiszpania z dużym prawdopodobieństwem przejdzie do dalszej fazy rozgrywek. Będziemy więc przygotowani na spotkanie ich później. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zwycięzca tego meczu może wygrać grupę. Drużyna numer dwa spotka się z Brazylią na początku fazy pucharowej.

Mecz z Chile – na ich własnym kontynencie – nie będzie łatwy?

Chile zakwalifikowało się na trzecim miejscu tuż po Argentynie i Kolumbii, więc są całkiem mocną reprezentacją. Pokonali Urugwaj, a to świadczy na ich korzyść. Dodatkowo, mają w swoim składzie Alexisa Sancheza i grają poniekąd u siebie.

Są jeszcze “Socceroos”.

Australia nie ma nic do stracenia. Nikt nie spodziewa się ich wyjścia z grupy, a to czyni ich niebezpiecznymi. Mogą okazać się czarnym koniem, więc podchodzimy do nich z szacunkiem.

Czy jest na Tobie dodatkowa presja jako na kapitanie? Czy to zmienia Twoje podejście do meczu?

Nie wydaje mi się, chociaż doceniam ten fakt. Mam 30 lat i jestem jednym z najstarszych w drużynie, więc muszę użyć swojego doświadczenia by pomagać innym. Jest ono dość cenne dla drużyny, bo to moje trzecie Mistrzostwa Świata. Dzięki mojej funkcji mogę rozmawiać z trenerem, graczami i być liderem na boisku.

Jaki nastrój panuje w drużynie? Przez lata było wiele tarć pomiędzy zawodnikami.

Te dni należą już do przeszłości i cieszę się z tego powodu. Jesteśmy skoncentrowani. Panuje bardzo dobra atmosfera, ale jednocześnie jesteśmy poważni. Jesteśmy dobrą, zwartą grupą i cieszę się, że do niej należę. Do niedawna koncentrowaliśmy się na grze klubowej, ale w Brazylii mamy jeden cel. Jesteśmy razem od kilku tygodni i tworzymy zgrany zespół. To dla nas bardzo ważny czas.

Grasz w Anglii – jak widzisz szanse reprezentacji tego kraju w turnieju?

Tydzień w tydzień widzę jak dobrzy są angielscy piłkarze. Jestem zawodnikiem Manchesteru United i co tydzień gram przeciw nim. Na ostatnich turniejach Anglia sobie nie radziła, ale to nie wynika z braku dobrych piłkarzy w drużynie. Wayne Rooney, Steven Gerrard i Frank Lampard plus młodzi gracze – to solidna reprezentacja, przeciw której gra się bardzo trudno. Może chodzi o brak pewności siebie i zbyt wielką presję na drużynie. Ale nie zdziwi mnie jeśli poradzą sobie bardzo dobrze.

Holandia ma jednych z najbardziej zagorzałych fanów na tym świecie. Czy spodziewasz się dużej ilości w Brazylii.

Z pewnością będą. Gdziekolwiek jadą Pomarańczowi tam są także nasi fani, którzy wywiesząją nasze barwy narodowe wszędzie gdzie się da. Ten widok jest wspaniały dla każdego Holendra. Chcę wygrać dla naszych kibiców, bo są najlepsi na świecie.

Co oznaczałoby dla Ciebie wygranie Złotego Buta?

Byłbym bardzo szczęśliwy gdyby się udało, bo niewielu piłkarzy realizuje ten cel. Ale 100 razy bardziej pragnę wygrać trofeum Mistrzostw Świata, bo to znaczy dla mnie wszystko. Gdybym zdobył Złotego Buta – znaczyłoby to, że wykonuję swoją pracę dobrze, a jeśli tak się dzieje to znaczy, że mamy większe szanse na tytuł.

Jeśli nie Holandia to kto?

Hiszpania jest faworytem wszystkich i nie bez podstaw. Tamtego dnia, w finale byli od nas lepsi – muszę to przyznać. Ale patrząc na drużynę Brazylii również widzę silnych pretendentów do tytułu. Rzesze fanów u nich spodziewają się dotarcia do finału minimum, bo każda inna opcja będzie katastrofą. Są także inne reprezentacje – Włosi, Niemcy, oraz drużyny z Ameryki Południowej. Moim zdaniem jest siedem, może osiem drużyn, które mogą sięgnąć po mistrzostwo.