• 24-JUN-2014

ADIDAS 2014 FIFA WORLD CUP BRAZIL™ PLAYER Q&A - James Rodriguez, pomocnik reprezentacji Kolumbii

James Rodriguez

Kolumbia zakwalifikowała się do Mundialu po 16 latach nieobecności. Czy jako młody zawodnik czujesz dużą odpowiedzialność za losy drużyny?

Oczywiście, że tak. Wiek nie ma tu znaczenia. Jestem już wystarczająco ogranym piłkarzem aby mierzyć się z presją i brać odpowiedzialność na swoje barki. Kiedy byłem małym chłopcem byłem bardzo podekscytowany grą moich rodaków. Pamiętam Mundial w 1994 r. w USA i emocje, jakie mi towarzyszyły. Do dziś mam przed oczyma obraz gdy David Beckham pokonywał Farida Mondragona, odbierając nam szanse na dobry wynik. Nigdy nie zapomnę też bólu, który był wtedy wszechobecny w całym narodzie. Kilku starszych graczy jak np. Abel Aguilar tłumaczyło nam jak dużo emocji niesie za sobą ten turniej. Przeżyłem to jako młody kibic, teraz przeżywam jako piłkarz.

Musisz być dumny będąc istotną częścią nowej generacji kolumbijskich piłkarzy, którzy przywrócili Kolumbię ponownie na piłkarską mapę świata.

Dokładnie. Walczyliśmy bardzo ciężko, aby pokazać się światu na turnieju i udowodnić wszystkim, a przede wszystkim sobie, że możemy rywalizować z naszymi odwiecznymi rywalami: Brazylią i Argentyną.

Jakie są mocne strony Waszej drużyny w porównaniu z ekipami z lat poprzednich?

Nie wiem dokładnie jak funkcjonowało to wcześniej w ramach drużyny, ale teraz każdy dałby się pokroić za drugiego. Mamy zgrany i wyrównany team, w którym istnieje równowaga pomiędzy młodością, a doświadczeniem. Naszym atutem jest również jednakowa siła w ataku i obronie, a także indywidualności, które wnoszą do naszej gry sporo polotu.

Jak dużym problemem jest kontuzja Falcao i to, że nie ma go z Wami w Brazylii?

Wszyscy modlimy się o jego zdrowie. To oczywiście wielka strata, bo to jeden z najlepszych zawodników świata. Mamy jednak kilka innych opcji w ataku, nie jesteśmy drużyną jednego piłkarza. Z nim byłoby łatwiej, ale jesteśmy gotowi do wygrywania również w tej trudnej sytuacji.

Niektórzy nazywają Cię nowym „El Pibe” czyli „Dzieciakiem”. Taki pseudonim nosił jeden z najlepszych Waszych piłkarzy – Carlos Valderrama. Czujesz w związku z tym jakiś ciężar?

To chyba największy komplement, jaki tylko mogłem sobie wyobrazić. Myślę, że tak samo myśli każdy kolumbijski zawodnik. Carlos był jednym z najlepszych piłkarzy w naszej historii. Uwielbiałem obserwować jego grę, a potem próbować grać jak on. Robił to zresztą każdy kolumbijski dzieciak.

Valderrama twierdzi aktualnie, że Twój talent może uczynić Cię najlepszym piłkarzem Kolumbii w historii.

Miło to słyszeć, ale nie chciałbym o tym mówić. Carlos jest naszą narodową legendą i darzę go olbrzymim szacunkiem. Wszelkie porównania, nawet jeśli padają z jego ust są dla mnie niezręczne. Jest moim idolem do dziś, a nosić numer 10, z którym i on grał jest spełnieniem marzeń. Ja póki co nie osiągnąłem na arenie międzynarodowej tyle co słynny rodak. Być może ten turniej to zmieni. Bardzo bym tego chciał.

Miałeś w Monaco świetny sezon.

Tak, jestem zadowolony. Czuję, że zrobiłem postęp i dużo się nauczyłem. To bardzo ważne. Gram w dobrej drużynie z wieloma świetnymi graczami. Liga francuska jest dla mnie w chwili obecnej najbardziej odpowiednia.

Ale pewnie myślisz o transferze do wielkiego klubu z Hiszpanii, Niemiec, Włoch czy Anglii jeśli Mundial okaże się dobry w wykonaniu Ciebie i drużyny?

Kiedyś powiedziałem, że byłoby fajnie zagrać w Hiszpanii ponieważ to liga w której dobrze czują się piłkarze techniczni czyli tacy jak ja. Anglia jest póki, co trochę za bardzo fizyczna jak dla mnie, ale w przyszłości kto wie. Teraz jestem jednak zawodnikiem Monaco i nie myślę o żadnym transferze. Aktualnie koncentruję się tylko na Mistrzostwach Świata.

Gra na swoim kontynencie jest dla Was jakimś bonusem?

Tak. Myślę, że kilka zespołów z całego świata miało obawy przed przyjazdem do Brazylii. Chodzi przede wszystkim o kwestie adaptacji organizmu do innego klimatu i regeneracji po dużym wysiłku. My znamy Brazylię, stadiony i wiemy, czego spodziewać się po całej otoczce. Poza tym przyjedzie wielu naszych fanów. Będziemy zmieniać Brazylię w małą Kolumbię w trakcie naszych spotkań.

Jak zatem ocenić realnie Wasze szanse?

Mamy jedną z najlepszych drużyn w ostatniej dekadzie. Jesteśmy zjednoczeni, mamy mądrego i sprytnego trenera, który wie jak pokierować nami by zwyciężyć przeciwnika. Naszym atutem jest też dobry bramkarz i to, że jesteśmy skuteczni. Nie ma więc powodu abyśmy nie mogli myśleć o zwycięstwie.

Na Twitterze jesteś obserwowany przez prawie dwa miliony użytkowników. Masz zamiar poszerzyć to grono o kolejny milion w trakcie czempionatu?

To świetna sprawa mieć świadomość jak wielu ludzi obserwuje twoje dokonania. Staram się wchodzić w interakcję z kibicami, kiedy tylko mogę. Relaksuje mnie to. Odpowiadając na Twoje pytanie – tak, mam zamiar, aby @jamesdrodriguez śledził kolejny milion kibiców. Jeszcze kolejny milion byłby już może zbyt ambitnym celem, ale jeśli dojdziemy do finału wszystko się może zdarzyć. Na pewno będę też „ćwierkał” z Brazylii.